RanBlog
Wierszyki dla Moniki, rymowanki dla Anki
Wierszyki dla Moniki, rymowanki dla Anki
Witaj Ciemności, dziś znów krótko. Mówią, że mam takie dobre serce. A ja nadal jestem w rozsypce. Mówią, że dobrym człowiekiem jestem, a jednak nadal tkwię w pułapce przeszłości. Myślisz, że akurat jejuda się mnie uratować?
Witaj Ciemności, dziś krótko. Od lat rozszyfrować nie potrafię Twojego milczenia. Jaki jest jego powód? Dziś jednak już wiem, że nieważne, co powiesz, nie zmienisz tego, co się już stało.
Witaj znów Ciemności, moja odwieczna przyjaciółko. Kiedy powiedziałem Ci, że w innym wszechświecie bylibyśmy parą idealną, nie miałem zamiaru sprawić wrażenia, że w tym nie możemy zamienić już słowa. Czas biegnie nieubłaganie, starzejemy się z prędkością światła, a ciszą jedynie gasimy ten ostatni płomyk nadziei, który i tak już ledwo się tli.
I znów wpłynęłaś, wlałaś się przez uchylone okno niczym dym na scenę teatralnego przedstawienia i podobnie jak on, otuliłaś mnie w swoich ramionach. Witaj, po raz już niezliczony moja odwieczna przyjaciółko, uśmiechu twych czarnych ust nie da się przeoczyć. Jedyna bowiem wiesz, co będzie, a będzie dobrze, ergo nie ma powodów do smutku. Bardzo dawno nie witałem Cię takiej, uśmiecham się więc także do Ciebie, Ty próbujesz wydusić coś z siebie zdanie, słowa pojedyncze, jedną głoskę chociaż. Koniec końców nie mówisz nic.
Czas upływa między palcami
A jego fale ciągle zakłócają
Teraźniejszość
Świat zamarł cudnie
Pod miękką warstwą puchu
Kurwa jak
zimno
Tysiąc szczytów zdobędę
Przepłynę tysiąc mil
Tysiąc słów nie opisze
Spędzonych z Tobą chwil
Słońce zaszło za horyzont
Odezwały się stare demony
Miłość jest
Ale jest źle zrobiona
Bo zrobiona jest w różu
Przypływ odpłynął po raz nie wiem już który
Miliony gwiazd już spadły
Słońce wschodzi, zachodzi, wschodzi, zachodzi
Ja nadal czekam upadły